Posts Tagged ‘fragment’
Fragment siódmej części!
11-08-2009— Wampiry są chudsze — odparła Nika, poprawiła stojący kołnierz i wypuściła rude loki na wierzch. Pogodne lutowe przedpołudnie było chłodne i wilgotne, w powietrzu czuło się nadchodzącą odwilż. Odbijające się od śniegu słońce zmuszało do mrużenia oczu. — Mogłaby być już wiosna.
— Tak to nie ma, pstryk i kwiatki — Net wypluł gumę wprost do kratki kanalizacyjnej. — Trzeba przejść przez etap błota.
— Jutro będzie już na plusie — powiedział Felix.
— Nie mów, że sprawdziłeś prognozę.
— Sprawdziłem. Dzięki temu wiem to, o czym niektórzy dowiedzą się dopiero jutro. — Felix wskazał kilka par nart i snowboardy oparte o ławkę.
— Będą szczęśliwi o dzień dłużej niż ty. Chociaż… — Net zerknął na długi płaszcz Niki – jej kurtka zimowa zniszczyła się kilka dni wcześniej podczas przedzierania się przez krzaki. — Trochę szkoda, że nie zobaczę tego płaszcza w akcji na stoku. (więcej na rafalkosik.com)
PS Przepraszam, że tak późno, ale nie było mnie//Zeg
Orbitalny Spisek 2 – kolejny fragment
25-02-2009Na oficjalnej stronie Rafała Kosika pojawił się kolejny fragment drugiej części Orbitalnego Spisku. Jednocześnie autor poinformował, że premiera książki odbędzie się w maju tego roku.
Za oknem szalała śnieżyca. Ogrodzenie skrzypiało w porywach wiatru. Dochodziła szesnasta, ale było ciemno jak w środku nocy. Kaloryfery pozostawały zimne, całe ciepło w salonie pochodziło z płomieni buzujących w kominku. Paliła się tylko jedna lampka elektryczna, a rybki w małym akwarium od tygodnia pływały brzuszkami do góry. Gilbert przestał je karmić, gdy warstwa pożywienia na powierzchni zaczęła przypominać kolorową rzęsę na martwym stawie, a wszelkie podejrzenia rybek o czarne poczucie humoru straciły rację bytu. Fakty są twarde – ryby nie żartują, ryby umierają na poważnie.
? Jedna z ostatnich śnieżyc, jakie przyjdzie nam oglądać ? stwierdził pan Kurtacz, z dymiącym cygarem w zębach wpatrując się w szarówkę. ? Za trzydzieści lat globalne ocieplenie załatwi nam tu tropiki. Kuchnia polska wzbogaci się o sałatkę z pędów bambusa.
? Na razie jest zimno ? odparła pani Kurtacz. Haftowała serwetkę w niebieskie gwiazdki śniegu. Szło jej opornie, być może za sprawą grubych, futrzanych rękawic.
? Jesteśmy wyspą samodzielności na morzu zależności ? odparł filozoficznie pan Kurtacz. ? Gazprom może nam? nie wiem, co nam może, ale jestem dumny, że potrafiłem stworzyć samowystarczalny dom z chrustu i krowiego łajna.
? Nie myślałeś o dywersyfikacji dostaw gazu? Proponowali nam przecież. Preferencyjne ceny. Chyba potraktowali nasz przypadek ambicjonalnie?
? W życiu! Przy tej temperaturze reakcja zachodzi wprawdzie wolniej, ale jednak zachodzi. ? Wskazał kciukiem za siebie, mniej więcej w kierunku, gdzie znajdowały się podziemne fermentatory. ? Jak tylko zrobi się cieplej, biochemia ruszy z kopyta.
? Jak się zrobi cieplej, nie będziemy potrzebowali ogrzewania.
? Przecież masz futro z szybujących jamników tasmańskich. Nie marzniesz.
Pani Kurtacz westchnęła. Pogładziła rękawicą futro, które miała na sobie.
? Henryku, pamiętasz, co mówiłeś piętnaście lat temu, jak prosiłeś mnie o rękę?
? Że wszystkie reakcje przeprowadzam w temperaturze pokojowej?
? To drugie?
? Aaa? to drugie! To, że cię kocham?
? Tak, to właśnie miałam na myśli. Że mnie kochasz i zapewnisz mi ciepły i przytulny dom po kres dni.
? Po kres dni? Źle się czujesz?
Pani Kurtacz zachichotała, machnęła ręką, ale zaraz spoważniała.
? Teraz mam na myśli ten kawałek z ?ciepły?. No więc stresuję się otwartym kominkiem, a mimo futra i tak marznę. Nasz syn marznie. Pelargonie marzną.
? Pelargonie, fakt. ? Szalony chemik dmuchnął ciepłym dymem w rośliny na parapecie. ? One mogą nie dotrwać do wiosny. Gilbert dotrwa, jest stałocieplny. W końcu to ssak.
? W pewnych granicach jestem stałocieplny ? przyznał stojący obok kominka Gilbert ? ale palce już mi się prawie przestają zginać.
? Włóż na pół minuty w płomienie. ? Tata wskazał cygarem kominek.
Gilbert pokręcił głową.
? Nie chcę znów zapuszczać włosów od jeżyka. Odpal rezerwowe zbiorniki i włącz kaloryfery.
? Jakie rezerwowe zbiorniki? ? Tata podejrzliwie uniósł brwi.
? Przecież masz metan sprzed lat. Widziałem skorodowane rury prowadzące pod jabłonie. Ze trzydzieści lat trzymasz tam ukryte zapasy. Oby zbiorniki nie przerdzewiały.
? Gierkowy metan mam odpalić? ? zapytał z niedowierzaniem tata.
? Tato, daj spokój. Na wiosnę kupimy od Ruskich albo od Francuzów uran i postawimy reaktor w ogrodzie.
? Zamaskuje się pelargonią ? przytaknęła mama. ? To lepsze niż biogaz.
? Moja krew, moja krew! ? Pan Kurtacz podszedł do syna i radośnie poklepał go po ramieniu. ? O, kurde! Dziurę ci wypaliłem w swetrze. ? Przełożył cygaro do drugiej ręki i zaczął strząsać żarzący się popiół z ramienia syna. ? Sorry. Się zaceruje. Mama zaceruje.
Dalszą rozmowę przerwało pukanie do drzwi.
? To pewnie Agencja Energetyki Jądrowej ? szepnęła pani Kurtacz. ? Szybcy są. Pelargonia nie wystarczy.
Tata przyłożył palec do ust, by milczeli, wziął pogrzebacz i podszedł do drzwi. Zerknął w wizjer, ale na zewnątrz było ciemno, bo nie wystarczało napięcia do zapalenia kolejnej lampki. Nabrał więc powietrza i zamaszystym ruchem otworzył drzwi. To, co zobaczył przed progiem, było bardzo odległe od jego wyobrażeń o niespodziewanych gościach.
? Niech mnie licho! ? wykrzyknął. ? Homo sapiens to ty nie jesteś.
? Nie da się ukryć ? przyznał Golem Golem.
Fragment 5 części.
26-08-2008Witajcie.
Na początku chciałbym przeprosić za atak botów. Dzisiaj z bim’em się tym zajmiemy. Mam nadziej, że skuytecznie. Moderatorów prosze o usuwanie zbędnych postów.
A teraz dobra wiadomość. Przed chwilą otrzymałem maila od Pani Kosik z fragmentem 5 części FNiN. Narazie nie znamy tytułu, ani koloru. Ale zapraszam do czytania!
PS. Na blogu Manfreda także pojawiają się nowego fragmenty. Zapraszam gorąco!
EDYCJA:
Dziś będziemy uaktualniać forum. Może nie działać przez jakiś czas. Na razie robione są kopie bezpieczeństwa.
EDYCJA 2:
Właśnie za aktualizowaliśmy forum do wersji vBulletin 3.7.3
Forum jest już dostępne.
Fragment 1
26-08-2008Autobus zatrzymał się w miejscu, które powinno się nazywać ?Znów się zgubiłeś?. Poza popękanym asfaltem i słupkiem przystanku były tam tylko splątane, gęste drzewa, krzaki i sporo brudnego śniegu. Było już ciemno, a brak latarni sprawiał, że ciemność byłaby naprawdę ciemna, gdyby nie łuna nad miastem i nisko wiszące, wieszczące śnieg chmury. Miejsce to, gdzieś między Wilanowem a Natolinem, a może nawet dalej, w istocie stanowiło enklawę dzikiej przyrody, objętej kleszczami zachłannie rozrastającej się Warszawy.
? Jesteśmy za wcześnie ? Felix spojrzał na swój zegarek.
Postawili w śniegu wojskowy worek Felixa z napojami na imprezę.
? Sam chciałeś mieć margines bezpieczeństwa ? przypomniał Net. ? Żeby się nie spóźnić. Kultura i te rzeczy? ? Zerknął na zegarek przyjaciela, ale wśród kilkunastu wskazówek, rozmieszczonych na kilku cyferblatach nie był w stanie odczytać godziny. ? Zatankowałeś dziś ten zegarek? Która jest?
? Osiemnasta trzydzieści sześć. Impreza zaczyna się za dwadzieścia cztery minuty.
? Zimno trochę? Nie wypada wpaść wcześniej i? pomóc w przygotowaniach?
? Raczej nie ? odparła Nika.
Przystanek nie miał wiaty. Nie było nawet ławeczki, a jedynie zabetonowany w ziemi czerwony słup ze znakiem i rozkładem jazdy. Na samym szczycie przykręcono mniejszą tabliczkę z nazwą przystanku, ale naklejka ze starości częściowo zlazła i został sam numer ?01?.
? W wieku globalnego ocieplenia zapomniano o Warszawie. ? Net pocierał dłonie i uszy. ? Ja cię kręcę, Spitzbersuwałki normalnie?
? Reszta przyjedzie pewnie następnym autobusem. ? Nika zerknęła na tabelkę z rozkładem. ? To za dwadzieścia minut.
? Super. ? Net pokiwał głową, przytupując. ? Naprawdę nie wypada wpaść wcześniej? Pomóc z sałatką owocową czy coś??
? Nie ? odparła kategorycznie Nika.
? Kultura jest cool? Dosłownie. Może ognisko rozpalimy?
Felix rozejrzał się.
? Drewno jest mokre ? oświadczył. ? Rozpalanie zajmie z pół godziny.
? Co nie wymyślę, to źle? Masz czarny marker?
? Mam, a co?
? Zobaczysz, daj. ? Przytargał z krzaków fragment pociętego na kawałki pnia drzewa, oparł go o słup przystanku. Wziął od Felixa marker i wszedł na chwiejną podpórkę. Chwilę rysował coś na tabliczce, po czym zeskoczył na ziemię i odturlał pieniek w krzaki.
Tabliczka nad znakiem głosiła teraz ?Nigdzie 01?.
? Może i nie jest to wybitnie zabawne, ale przynajmniej się rozgrzałem ? oświadczył Net.
Stali kilka minut, przestępując z nogi na nogę. Nika przytuliła się do Neta, nawet obwiązała się z nim swoim długim szalikiem. Felix marzł samotnie pół metra dalej.
? Macie takie same suwaki w kurtkach ? zauważył nagle. ? Możecie się nimi spiąć. Będzie wam cieplej.
Net porównał suwaki, odłożył plecak i zaczął rozpinać kurtkę.
? Też masz taki suwak. ? Nika spojrzała na kurtkę Felixa. ? Możemy się spiąć we trójkę.
? Nie, nie, nie? ? Net szybko zapiął się pod szyję. ? Wszyscy by się śmiali.
? Daj spokój. Będzie nam cieplej.
Net niechętnie spiął połówkę suwaka z suwakiem Felixa. Wyciągnęli z rękawów ramiona i stworzyli w ten sposób osobliwy śpiwór do stania.
? Pożytek z globalizacji ? ocenił Felix, przyglądając się wpasowanym w siebie suwakom. ? Obiecałem tacie wysłać namiar! ? Przypomniał sobie nagle. Wyciągnął telefon i zaczął klikać.
? Telefon z klawiszami jak w windzie towarowej w składzie cementu ? zauważył Net.
? Dzięki. Ale można z nim spaść ze schodów i nurkować. Skąd ten sarkazm?
? Z zimna. Po co te namiary?
? To współrzędne GPS, żeby mógł nas rano odebrać. Chyba, że chcecie wracać autobusem, który zapewne nie przyjedzie, bo kierowca zaśpi w Nowy Rok.
? Dobra. ? Net wzruszył ramionami, co spowodowało uniesienie się wszystkich trzech kurtek. ? Nic nie mówiłem. Wolimy wracać z twoim tatą niż piechotą.
? A jak bratosiostra? ? przypomniał sobie Felix. ? Mały chaosik w domu, nie?
? No wiesz? Spodziewałem się małego chaosiku, ale to co się dzieje, można nazwać jedynie wielkim chaosem! Wyobraź sobie dwa małe głośniki wysokotonowe transmitujące o losowych porach koncert The Chemical Brothers przez ścianę z kartongipsu, przy której trzymasz głowę, gdy spisz. Poprawka: gdy próbujesz spać.
? Łączę się z tobą w bólu ? odparł Felix. ? Ale powaga, nie czujesz żadnej radości z posiadania rodzeństwa?
? To ten rodzaj radości, gdy odkrywasz, że w łazience strzelił kran nad umywalką, ale cała woda po paraboli leci do wanny, zamiast na podłogę. Dobra? Lubię go? ich. Będę skłonny oddać za nich moje ostatnie drugie śniadanie i tak dalej.
? Wymyśliliście imiona? ? zainteresowała się Nika.
? Miałem pomysł, żeby brat nazywał Serveriusz, a siostra Dyskietka, ale nikomu się nie podoba. ? Net zaśmiał się i zamachał rękoma, wpuszczając między kurtki zimne powietrze. ? Starzy wahają się między Anią a Krysią. Czy tam jakoś tam? Mam nadzieję, że nie będzie banalnie. Coraz to nowe imiona padają, a ja zwyczajnie nie mogę się pogodzić z tą? inwazją na mój dom!
? W ogóle nie cieszysz się? ? zapytała Nika.
? Cieszę się, ale? no wiesz? Jest taki mały zonk z ciszą nocną? i w ogóle z ciszą. Czasem z zapachami też.
Usłyszeli silnik zbliżającego się autobusu.
? Głowonóg lądowy! ? wykrzyknął Oskar, który wysiadł jako pierwszy. ? Trzygłowonóg lądowy!
? Zamknij się! ? warknął Net i zaczął się szarpać z suwakiem.
Felix, Net i Nika oraz Ściema Smoczysława – fragment
7-05-2008? Ja mam dziś urodziny! ? Lucjan nie wytrzymał. Chwycił najbliższą butlę z gazem, zamachnął się i rzucił w drzwi. Szkło ugięło się i odbiło butlę, która rąbnęła o podłogę i potoczyła się na środek sali.
? Nie robiłbym tego ? ostrzegł poniewczasie Felix.
? Więc wymyśl coś. ? Lucjan spojrzał na niego i wepchnął dłonie w kieszenie. ? Nie mogę przecież zginąć w dniu swoich urodzin. Nie przed imprezą!
? Głupio by wyglądało na nagrobku ? przyznał Net.
? Coś wymyślimy ? obiecał Felix.
? To medytujcie ? odparł Lucjan. ? Ja się drzemnę i zbiorę siły. Trzeba jeszcze przygotować kanapki na imprezę, a nienawidzę tego robić.
Położył się pod ścianą. Aurelia spojrzała na Neta i zapytała:
? Pójdziesz ze mną na imprezę?
? No chyba sobie kpisz! ? parsknęła stojąca obok Nika.
? Luz. Chcę tylko z nim wejść.
? Wybij to sobie z tych tłustych loków.
? Potem ci go oddam ? próbowała się targować Aurelia.
? Nawet go nie tkniesz!
? Mogę coś powiedzieć? ? wtrącił Net.
? Nigdy nie byłam sama na imprezie ? Aurelia rozłożyła ręce. ? Co jesteś taka egoistka? Wejdzie ze mną, a potem może wrócić po ciebie.
? Masz Lucka.
? Nie mogę przyjść z Luckiem, bo on już będzie w środku.
? Poświęci chyba trzydzieści sekund, żebyś się nie zgubiła między windą a drzwiami? ? Nika była już czerwona na twarzy.
? Teraz wiem, jak czuje się niewidzialny człowiek? ? westchnął Net.
? Muszę zrobić wielkie wejście ? tłumaczyła dalej Aurelia. ? Potrzebny jest ktoś, żeby przede mną otwierał drzwi, zdejmował mi kurtkę?
? Nie będziesz robić żadnych wielkich wejść ? przerwał jej Lucjan. ? Będziesz robić kanapki.
? Ja? Kanapki?!
? Ty, kanapki. A teraz dajcie mi się drzemnąć.
Aurelia spochmurniała, przysiadła obok i oparła się o niego.
? Nie robiłam nigdy kanapek?
Nika demonstracyjnie przysunęła się do Neta.
? Mam nadzieję, że się uświni majonezem ? mruknęła pod nosem.
Nowe opowiadanie
7-05-2008Miło mi oświadczyć, że pojawił się fragment nowego opowiadania “Felix, Net i Nika oraz Ściema Smoczysława”. Opowiadanie będzie można zdobyć podczas Targów w Warszawie 17 maja.
Niżej zamieszczam fragment.
? Ja mam dziś urodziny! ? Lucjan nie wytrzymał. Chwycił najbliższą butlę z gazem, zamachnął się i rzucił w drzwi. Szkło ugięło się i odbiło butlę, która rąbnęła o podłogę i potoczyła się na środek sali.
? Nie robiłbym tego ? ostrzegł poniewczasie Felix.
? Więc wymyśl coś. ? Lucjan spojrzał na niego i wepchnął dłonie w kieszenie. ? Nie mogę przecież zginąć w dniu swoich urodzin. Nie przed imprezą!
? Głupio by wyglądało na nagrobku ? przyznał Net.
? Coś wymyślimy ? obiecał Felix.
? To medytujcie ? odparł Lucjan. ? Ja się drzemnę i zbiorę siły. Trzeba jeszcze przygotować kanapki na imprezę, a nienawidzę tego robić.
Położył się pod ścianą. Aurelia spojrzała na Neta i zapytała:
? Pójdziesz ze mną na imprezę?
? No chyba sobie kpisz! ? parsknęła stojąca obok Nika.
? Luz. Chcę tylko z nim wejść.
? Wybij to sobie z tych tłustych loków.
? Potem ci go oddam ? próbowała się targować Aurelia.
? Nawet go nie tkniesz!
? Mogę coś powiedzieć? ? wtrącił Net.
? Nigdy nie byłam sama na imprezie ? Aurelia rozłożyła ręce. ? Co jesteś taka egoistka? Wejdzie ze mną, a potem może wrócić po ciebie.
? Masz Lucka.
? Nie mogę przyjść z Luckiem, bo on już będzie w środku.
? Poświęci chyba trzydzieści sekund, żebyś się nie zgubiła między windą a drzwiami? ? Nika była już czerwona na twarzy.
? Teraz wiem, jak czuje się niewidzialny człowiek? ? westchnął Net.
? Muszę zrobić wielkie wejście ? tłumaczyła dalej Aurelia. ? Potrzebny jest ktoś, żeby przede mną otwierał drzwi, zdejmował mi kurtkę?
? Nie będziesz robić żadnych wielkich wejść ? przerwał jej Lucjan. ? Będziesz robić kanapki.
? Ja? Kanapki?!
? Ty, kanapki. A teraz dajcie mi się drzemnąć.
Aurelia spochmurniała, przysiadła obok i oparła się o niego.
? Nie robiłam nigdy kanapek?
Nika demonstracyjnie przysunęła się do Neta.
? Mam nadzieję, że się uświni majonezem ? mruknęła pod nosem.
BTW. Ja i Bim też mamy dziś urodzinki
Halloween
1-04-2008Felix dopchał się do rogu sali, zdjął głowę robota imultitoolem wyciął większe otwory na oczy. Gdy wrócił w podskakującytłum, poczuł pukanie w ramię, a raczej w wierzch kartonowego pudłaudającego korpus robota. Odwrócił się, natrafiając spojrzeniem nazakapturzoną postać z kosą w dłoni.
Fragment 4
31-03-2008Obudziły ich wibracje podłogi. Skórzane fotele trzęsły się, jakby szarpało za nie kilka par rąk.
- Trzęsienie ziemi? – zapytał sennie Net, wolno otwierając oczy.
- Raczej jakiś eksperyment piętro wyżej – Felix zbagatelizował zjawisko. – W Instytucie to normalne.
Fragment 3
31-03-2008W strugach deszczu tramwaj wyglądał jak ponury okręt, sunący przez kanał portowy. Światło reflektora migotało w tysiącach kropel. Ludzie wewnątrz byli tylko zamazanymi cieniami. Do uszu chłopców dotarł dziwny dźwięk. Był to jakby rytmiczny, narastający z każdą chwilą stukot. Gdyby nie to, że znajdowali się w mieście, pomyśleliby że to odgłos galopujących koni.
Fragment 2
31-03-2008Następnego dnia Nika wyglądała jeszcze gorzej, choć tym razem przynajmniej dotarła do szkoły przed ósmą.
- Wymusiłaś pierwszeństwo na Ikarusie?! – przeraził się Net, widząc ją w hallu. – Kobieto, zrób coś ze sobą! Wyglądasz jak własne odbicie w witrynie sklepu mięsnego. Może pij ciepłe mleko przed snem?
